TAKI SOBIE MISZMASZ / JUST SOME CASUAL MISHMASH [PL/ENG]

Kochani, dzisiaj prezentujemy TAKI SOBIE MISZMASZ ☺

Seria WSPOMNIENIA połączona z Serią INTYMNIE ☺

To nasza wiara w róże sprawi, że rozkwitają. – Anatol France

Dzisiaj mamy taki drobny miszmasz ☺ Mały chaos składający się z zapisanych przeze mnie treści, wszystkiego po trochu ☺ Proponuję sen i jego analizę, może znajdziecie w nich coś dla siebie ☺ Jak ktoś lubi moje wiersze są i one ☺ Aby wszystko spiąć przydadzą się wspomnienia, przynajmniej tak to sobie wyobrażam… Pisząc to uśmiecham się do Was szeroko i dobrej zabawy życzę ☺

Kraków, noc 21/22 kwiecień 2020

SEN

Nie pamiętam dokładnie…

Weszłam do jednego z pokoi w korytarzu pełnym drzwi, być może to był hotel. Zobaczyłam ogromnego słonia, ledwo się mieścił w czterech ścianach, poczułam strach. Zastanawiałam się, co on tutaj robił. W pewnym momencie woda zaczęła się na niego lać, albo to ja go nią oblewałam. Woda była czysta, strach jakby pomału malał…

Jak to w snach, zmieniła się sceneria. 

Znalazłam się nad jeziorem, miałam wrażenie, że tata jest obok, rozmawialiśmy przyjaźnie, panował spokój, woda była czysta, pływały po niej kaczki. Jedna z nich, taka malutka, można powiedzieć, że przyczepiła się do mnie (zaczepiła o moje rajstopy). Wyraźnie poczułam, że ona chce, abym się nią zaopiekowała. Kaczuszka była taka bezbronna i delikatna. Wszędzie za mną chodziła, reagowała jak do niej mówiłam. Zachowaniem przypominała małego szczeniaczka chętnego do zabawy. Cieszyła mnie jej obecność, czułam Miłość opiekując się nią… 

Niespodziewanie zniknęła mi z pola widzenia, nie mogłam jej nigdzie znaleźć, coraz większy niepokój dawał mi się we znaki. Wołałam ją i wołałam… W końcu pojawiła się, a ja poczułam ogromną ulgę…

WSPOMNIENIA

W podstawówce opiekowałam się kilka dni maleńkim kurczaczkiem. Kolega z klasy kupił go na kleparzu nie zastanawiając się nad jego losem. W trakcie lekcji, w którymś momencie zaczął on piszczeć, dźwięk był stłumiony, ponieważ wydobywał się z tornistra. Nauczycielka zażądała wyjaśnień, prawda wyszła na jaw, co spowodowało, że usłyszeliśmy wykład o odpowiedzialności. Następnie mieliśmy się zastanowić całą klasą, aby znaleźć jak najlepsze rozwiązanie sytuacji dla kurczaczka. Zgłosiłam się na ochotniczkę, ponieważ miałam babcię na wsi, która hodowała kury i kurczaki. Okazało się, że moja propozycja spodobała się wszystkim i w taki oto sposób stałam się nową opiekunką, a kolega rozumiejąc swój błąd, oddał go bez żalu. Bardzo szybko zaprzyjaźniłam się z uroczym, małym stworzeniem. Ciapek (przypomniało mi się, że tak go nazwałam) zachowywał się jak mała niezdara; zataczał się chodząc, paskudził gdzie popadło. A do tego dosłownie wszędzie za mną chodził, nie odstępował na krok. To było niesamowite, chyba mnie traktował jak swoją mamę Chciałam Ciapka zostawić w domu, niestety tata kazał go oddać, co nie było dla mnie łatwe… I odwieźliśmy go razem do babci na wieś…

Niestety później się okazało, że kury go dziobały, jedne kurczaki były starsze od Ciapka, następne z kolei były dużo mniejsze, biedak nie mógł się odnaleźć, a ja miałam ogromne poczucie winy. A do tego wszystkiego, na sam koniec, okazało się jeszcze, że Ciapek to kura…

INTERPRETACJA SNU

Asia znowu zinterpretowała mi sen, jest niesamowita, jestem pod wrażeniem, zawsze daje mi do myślenia i jeszcze większego odkrywania znaczenia tego co się śni… Dzięki przepisanym SMS-om do mojego zeszytu mogę przedstawić przebieg naszej rozmowy, która formą trochę przypomina działanie terapeutyczne ☺

Nie wiem, czy pomogę, ale tak mi się nasuwa, że budynek to dusza. W środku słoń – coś cię przytłacza i przeraża, nie masz nad tym kontroli.

Dokładnie taktak właśnie się czułam. Tutaj pasuje wspomnieć, że to był czas kiedy mój tato zmagał się z chorobą; rakiem, a to jeszcze się zbiegło z początkami pandemii…

Polewanie wodą, czystą, to uczucia, one łagodzą strach. 

Ta kaczuszka kojarzy mi się z niewinnością, jakąś częścią ciebie. Ty ją odzyskałaś, zaopiekowałaś.

Myślę, że ten kurczaczek był dla ciebie bardzo ważny. Dzieci bardzo przeżywają takie rzeczy. Jak musiałaś go oddać, a do tego jeszcze kury go dziobały… Rodzice wiedzą lepiej, a nam serce pęka…

Tak, wszystko wygląda na to, że uwalniam i oczyszczam przeszłość. To chyba siedziało we mnie głęboko, a jest tak jak napisałaś, dla mnie pewnie nieświadomie była to jakaś forma przymusu i sama wiesz, jak potrafi obciążyć poczucie winy. A tak naprawdę przecież nic nie mogłam zrobić. Chociaż może mogłam nie brać do domu tego kurczaczka, ale jak się jest dzieckiem to myśli się inaczej… Miałam szczere intencje, dzisiaj wiem, że intencje są najważniejsze, prawda? 

Wiesz, teraz jest mi jakoś lżej, a od rana czułam smutek. Czytałam gdzieś, że smutek to umieranie cząstek w nas, uwalnianie się, dusza musi to przeżyć, odpada ego… 

To chyba uwalnianie tych zamrożonych emocji. A dzieci przecież kierują się sercem…

Wow, Asia, a może to twój dar, interpretując sen dodatkowo dajesz wsparcie…

Kraków, 23 kwiecień 2020

NA NASTĘPNY DZIEŃ 

Zapisałam w zeszycie, chyba tak na podsumowanie powyższych treści ☺

Dzisiaj mam wielkie postanowienie, że wrócę do siebie, do swojego spokoju wewnętrznego. Od kilku dni usiłuję to zrobić, jednak ciągle coś albo ktoś mnie wytrąca z tych moich torów. Rano medytowałam, potem godzina na słońcu na balkonie, przed chwilą sięgnęłam po karty Osho. Jest lepiej ☺


20 grudzień 2006

ŚRODEK NOCY

Obudziłam się dzisiaj, w środku nocy…
Poczułam inny wymiar, przestrzeń i ból, który męczy.
Zimno, które moje ciało dręczy.
Myśli moje o Tobie wciąż nie ustają,
budzą mnie i przeszkadzają.
Nie śpię… i teraz… przypomniałam sobie…
Ciepło, radość i Ciebie…
Naszą dzisiejszą rozmowę…
Twoje zapewnienia, że nic złego, spotkać nas nie może,
bo jesteśmy całością nie do pokonania.
A to wszystko powoduje, że…
nie boję się już zasypiania.

*****     *****     *****

21 grudzień 2006

KREM NA TWARZY

Jesteś dla mnie kimś nie do opisania,
zakończył się, mój wieloletni czas oczekiwania.
Moje marzenia rzeczywistością się stały
i poraziły ogromem wrażeń.
Kiedyś malowałam kremem kwiaty na twarzy,
wyobrażając sobie, że coś się wydarzy.
Teraz tego robić nie muszę, bo mam przed oczami Ciebie,
poznaję Twoją duszę…
I wierzę, w każde Twoje wypowiedziane słowo
i już się nie boję.

Joanna Winconek

TAJEMNICZOŚĆ SNÓW, THE MYSTERY OF DREAMS, fot. Joanna Winconek
DROGA W SNACH, A ROAD IN DREAMS, fot. Joanna Winconek
POSZUKIWANIE ROZWIĄZANIA, LOOKING FOR ANSWERS, fot. Joanna Winconek
ZAUWAŻENIE WIELU MOŻLIWOŚCI, NOTICING MANY POSSIBILITIES, fot. Joanna Winconek
OSWAJANIE SIĘ, TAMING YOURSELF, fot. Joanna Winconek
NOWA PERSPEKTYWA, NEW PERSPECTIVE, fot. Joanna Winconek
ODDECH I ŚWIATŁO, BREATH AND LIGHT, fot. Joanna Winconek

Dear ones, today we’re presenting JUST SOME CASUAL MISHMASH

MEMORIES series joined with INTIMATELY series

It is by believing in roses that you make them bloom. – Anatol France

Today we’re having a small mishmash A little chaos consisting of texts I wrote down, a little bit of everything I propose a dream and its analysis, perhaps you’ll find something for yourself in them ☺ If somebody likes my poems, there they are For everything to be kept together there are some memories in order, at least that’s what I imagine… I widely smile to You while writing this and I wish you good fun

Cracow, nighttime 21/22 April 2020

DREAM

I can’t remember precisely…

I entered one of the rooms in a corridor full of doors, it might have been a hotel. I saw a huge elephant, it was barely fitting in those four walls, then I felt fear. I was wondering what it had been doing there. At one point a water began pouring onto it, or I was pouring it. The water was clear, the fear started sort of weakening…

Commonly for dreams, the scenery changed.

I found myself by a lake, I felt my father nearby, we talked in a friendly manner, there was peace, the water was clear, ducks swam on it. One of them, a tiny one, you could say stuck to me (she caught on my tights). I felt clearly that she wanted me to take care of her. The duckling was so defenceless and fragile. She was following me everywhere, she reacted when I spoke to her. Her behaviour reminded me of a puppy willing to play. I enjoyed her presence, I felt Love by taking care of her…

Unexpectedly, she disappeared from my sight, I couldn’t find her anywhere, a growing uneasiness was taking its toll on me. I called and called… Eventually she reappeared and I felt a huge relief…

MEMORIES

In primary school I was taking care of a tiny chick for a few days. My classmate bought him on a marketplace without considering his fate. At some point during a lesson he began squeaking, the noise was muffled, because it was coming from a backpack. Our teacher demanded an explanation, the truth was revealed and as a result we heard a lecture on responsibility. Next we were to figure out, as a whole class, the best solution for the chick. I volunteered, because I had a grandmother living in a village who bred chickens. It turned out that my proposition was to everybody’s liking and this way I became a new caretaker and my classmate, having understood his mistake, gave him away without regret. I became friends with the cute, little thing very quickly. Ciapek (I remembered that’s what I had called him) acted very clumsily, he would stagger while walking and dirtied all over the place. And he also was literally following me everywhere, he refused to leave my side. It was amazing, he might have treated me as his mother I wanted to keep Ciapek at home, but unfortunately dad ordered me to give him away which wasn’t easy for me… And we drove him together to my grandmother in the village…

Unfortunately, later it turned out that hens were pecking him, some of the chicks were older than Ciapek, the others in turn were much smaller, it couldn’t find its place and I felt a huge remorse. In the end it also turned out that Ciapek was a hen…

DREAM INTERPRETATION

Asia interpreted my dream once more, she’s amazing, I am impressed, she always makes me think and discover even further meaning of what one dreams about… Thanks to rewriting messages into my notebook I can show a course of our chat, which slightly resembles a therapeutic work in its form ☺ 

I don’t know if I’ll help, but what crosses my mind is that the building is a soul. In it there’s the elephant – something overwhelms and scares you, you don’t have control over it.

Exactly – that’s just how I felt. It should be mentioned that it was the time when my dad was struggling with an illness; cancer, and it coincided with the beginning of the pandemic…

Pouring the water, clear one, it’s feelings, they alleviate the fear.

The duckling reminds me of innocence, some part of you. You reclaimed it, took care of it.

I think that the chick was very important to you. Children don’t go easily through such experiences. When you had to give him away, and knowing that other hens were pecking him… Parents know better and our hearts break…

Indeed, it all looks as though I’m releasing and cleansing the past. It might have resided deeply within me, and it’s just as you wrote, subconsciously it was probably some sort of form of coercion and you know well how burdensome regret can be. And in truth there was nothing I could do. Perhaps I shouldn’t have taken the chick in, but when you’re a child you don’t think this way… I had honest intentions and today I know that intentions are what matters the most, aren’t they?

You know, I’m feeling a little better now, even though it has been sorrowful since morning. I read somewhere that sorrow is a death of some particles in us, freeing oneself, the soul has to survive, ego falls apart…

It might be freeing those frozen emotions. And children are led by heart…

Wow, Asia, perhaps it is your gift, by interpreting dreams you also give support…

Cracow, 23 April 2020

THE NEXT DAY

I noted down, probably as a form of summary of the contents above

Today I have a grand resolution that I will return to myself, my own inner peace. I’ve been trying to do this for a few days now, yet all the time something or someone pushes me out of my tracks. I meditated this morning, then spent an hour in the sun on a balcony, a moment ago I reached out for Osho cards. It is better


20 December 2006

MIDDLE OF A NIGHT

I woke up tonight, in the middle of the night…
I felt a different dimension, space and pain, that causes fatigue.
Cold, which torments my body.
My thoughts about You still won’t stop,
they wake me up and interrupt.
I’m not sleeping… and now… I remembered…
Warmth, joy and You…
The talk today that we had had…
Your assurances that nothing bad could happen to us,
for we are a whole beyond defeat.
And all of this causes that…
I’m no longer scared of falling asleep.

*****     *****     *****

21 December 2006

FACE CREAM ON MY FACE

You are someone for me whom I cannot describe,
it is over, my many years of waiting time.
My dreams became the reality
and struck with a multitude of sensations.
I used to paint flowers with face cream on my face,
while imagining that something will take place.
Now I don’t have to do this though, because I have you in front of my eyes,
I learn Your soul…
And I trust, in every word You ever say
and I am no longer afraid.

Joanna Winconek

16 myśli w temacie “TAKI SOBIE MISZMASZ / JUST SOME CASUAL MISHMASH [PL/ENG]

  1. Asiu piękny jest Twój dzisiejszy wpis. I ten cytat o wierze w róże. Niepokój przeplata się ze strachem i czymś niedopowiedzianym…..Na koniec słońce i nowa nadzieja.Te wiersze bardzo poruszają.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: