IDĄ ŚWIĘTA… / CHRISTMAS IS COMING… [PL/ENG]

Kochani, no właśnie, idą święta…

„Pamiętaj, że istnieją tylko te ograniczenia, jakie sam stawiasz swojej wyobraźni.”

Brian Tracy

Lubicie Święta Bożego Narodzenia? Zastanówmy się przez chwilę, jak to u każdego z nas wygląda. Cieszymy się nimi, celebrujemy je, czy na samą myśl mamy dość… Należymy do tych co nieśpiesznie, w spokoju ubierają choinkę, ozdabiają dom lub mieszkanie, pakują w kolorowy papier prezenty, słuchają kolęd i szykują z radością 12 dań podśpiewując? Czy… w gonitwie pomiędzy pracą, obowiązkami, zakupami, sprzątaniem, zarywamy noce, aby wszystko było jak należy, padając na twarz szykujemy się do świąt? Czy może odpuszczamy wszystko, uciekamy z niechcianym poczuciem winy, pakujemy walizki i jedziemy gdzieś na gotowe, mając nadzieję, że wówczas wreszcie spędzimy cudowne, wspaniałe chwile jak np. w filmie czy reklamie. A jak często to jest też dramat dla ludzi samotnych, którzy muszą ten czas przetrwać, poradzić sobie…

I tak co roku, mniej lub więcej… Skąd się to wzięło? Z tradycji? Z przekazu z dziada pradziada? Czy na pewno o to w tym wszystkim chodzi? Jak wiele kobiet musi sobie radzić w tym tak pięknym, a zarazem wymagającym czasie? Czy musimy się na to godzić, aby zadowolić wszystkich? Czy poruszam niewygodny temat? Być może…

Oczywiście nie ma złotego środka. Daleka jestem od tego, aby komukolwiek mówić jak ma ten wyjątkowy czas spędzić, każdy jest inny i ma swoje wyobrażenia. Jednak, sama wiem po sobie, że dopiero dzięki terapii, po przerobieniu wielu kwestii i tak trochę czasu mi zajęło, zanim zrozumiałam, że ja też mogę mieć swoje Święta Bożego Narodzenia, a nawet cieszyć się nimi ☺ A tą krótką opowieścią chciałam zwrócić delikatnie uwagę  jak nasze przekonania czasem potrafią utrudniać nam życie, jak bardzo możemy się zapętlić w nim, zupełnie niepotrzebnie…


Zdarzenie dawno temu, spisane listopad 2021

IDĄ ŚWIĘTA…

Pierwsze sesje mojej terapii, ale pamiętam to do dziś… W przytulnym gabinecie usiadłam w fotelu na przeciwko fotela Pani Basi, a myśli mi się kotłowały w głowie, dużo tego było. Terapeutka siedziała w milczeniu wyczekująco, zastanawiając się co dzisiaj przyniosłam, z czym przyszłam. Zawsze czekała, to ode mnie zależał przebieg rozmowy. Początki spotkań były trudne, cisza przytłaczała, poczucie, że marnuję czas męczyło. Minuty powolnie mijały.
– Nie znoszę Świąt Bożego Narodzenia – wypaliłam w końcu łamiącym się głosem. – Wszyscy się cieszą, radują, a ja nie potrafię. Kolorowe witryny, świecące choinki, kolędy w głośnikach sklepów, w radiu czy telewizji wręcz przytłaczają, dołują. Czuję się jak w potrzasku, za dużo mam złych wspomnień, które wyłażą i chcą mnie zamęczyć. A do tego te wszystkie przygotowania, obowiązki, nie wyrabiam. Nawet nie mam pojęcia, kiedy znajdę czas, aby umyć okna.
Pani Basia pokiwała głową ze zrozumieniem i zapytała:
– A coś się stanie jak będą umyte po świętach?
Takie proste pytanie z pozoru. No właśnie, czy coś się stanie? – pomyślałam, nie umiejąc sobie wyobrazić, że mogłabym tak po prostu ich nie umyć… Gonitwa myśli piętrzyła się w mojej głowie, cisza znowu dawała się we znaki. Tymczasem usłyszałam kolejne pytanie:
– A co Pani chciałaby robić w święta?
Niewiele się zastanawiając odpowiedziałam:
– Najpierw pojedziemy do moich rodziców, potem do teściowej. Mam wprawdzie to szczęście, że nie muszę tej całej kolacji przygotowywać, ale dwie wigilie to jest problem z jedzeniem, nie da się wszystkiego przejeść. Jedząc nawet nieduże ilości wieczór zazwyczaj kończy się niestrawnością. Potem jeszcze 2 dni obżarstwa czekają… Jak to pogodzić, żeby nikogo nie urazić, żeby nie mieć wyrzutów sumienia, żeby nie wyjść na niewdzięcznicę… – zamilkłam, a mój krótki wywód to był zaledwie czubek góry lodowej, bo przecież główny powód moich utrapień znajdował się zupełnie gdzie indziej…
Po krótkiej chwili terapeutka stwierdziła:
– Ja się nie pytam co Pani będzie robić w święta. Ja się pytam, co chciałaby Pani robić w święta?
I teraz możecie sobie wyobrazić jak mnie zatkało… Ile pytań znowu pojawiło się po kolejnym prostym z jednej strony stwierdzeniu, a tak trudnym zarazem. „Że ja… Że ja mogłabym je spędzić tak jak chcę? W tamtym momencie nie mieściło mi się to w mojej głowie. Nawet nie umiałam sobie tego wyobrazić, jakby to miało wyglądać… Jak to? Że przecież trzeba… Że powinnam… Że nie mogę przecież… Że muszę… Że…”

Joanna Winconek

fot. Joanna Winconek
fot. Joanna Winconek
fot. Joanna Winconek
fot. Joanna Winconek
fot. Joanna Winconek

Dear ones, indeed, Christmas is coming…

“Remember, there are no limits except the limits you place on your own Imagination.”

Brian Tracy

Do you like Christmas? Let’s take a moment to think about how it looks for each one of us. We enjoy it, celebrate, or have we had enough just by thinking about it… Are we one of those who peacefully take their time decorating Christmas tree, festooning their house or flat, covering presents in colourful wrapping paper, listening to carols and joyfully preparing 12 dishes while singing? Or… in a rush between work, responsibilities, shopping, cleaning do we stay up late in order to make everything just right, falling flat on our faces out of exhaustion, getting prepared for Christmas? Or do we give it all up, run away with an unwanted feeling of guilt, pack our bags and go wherever everything’s ready, hoping that in the end we’ll have a wonderful time just like in films or advertisements. How often is it a tragedy for those who are alone, who must get through this time, cope with it…

Same thing every year more or less… Where is this coming from? Tradition? Customs passed on for generations? Is this really what it’s all about? How many women must deal with it in this beautiful, but also strenuous time? Must we agree to this in order to make everyone happy? Am I touching a sensitive topic? Perhaps.

Certainly there’s no golden mean. I’m far from telling anybody how they should spend their Christmas time, everybody’s different and has their own ideas. However, by my own example I know that only after the therapy, after going through many matters, it still took me quite some time before I understood that I could have my own Christmas and even enjoy it ☺ And with this short story I wanted to subtly draw attention to our beliefs and how they can make our lives harder, how they make us go around in circles, utterly needlessly…


Event from a distant past, written down on November 2021

CHRISTMAS IS COMING…

First sessions of my therapy, but I remember it till this day… In a cosy room I sat in an armchair in front of Mrs. Basia’s armchair, unable to contain my thoughts, there was a lot. The therapist was silently sitting in anticipation, wondering what I brought with me today, with what did I come. She always waited, I was the one to decide the course of the conversation. Beginnings of meetings were difficult, silence was weighing me down, the feeling of wasting time was troubling me. Minutes were slowly passing.
‘I can’t stand Christmas,’ I eventually blurted out with a quavery voice. ‘Everybody’s enjoying themselves and having a great time, and I can’t. Colourful shop displays, glowing Christmas trees, carols in shop speakers, on radio or television they overwhelm, depress. I feel as if I were in a trap, I’ve got too many bad memories that crawl out and wish to bother me. And to add to all of that, all these preparations, responsibilities, I can’t keep up. I cannot begin to wonder when I’ll find time to wash windows.’
Mrs. Basia nodded with understanding and asked,
‘What would happen if they were washed after Christmas?’
Seemingly such a simple question, right, ‘what would happen?’ I wondered, unable to imagine that I could just not wash them… Racing thoughts in my head kept amassing, silence would make me aware of its presence once more. This time I heard another question,
‘What would you like to do on Christmas?’
Giving it little thought I replied,
‘First we’re visiting my parents, then my mother in law. Although I’m the lucky one who doesn’t need to prepare a whole supper, there’s a problem with eating in two Christmas Eves, it’s impossible to eat it all up. Even having small portions usually results in indigestion in the evening. And then 2 more days of gluttony await… How to make it work without hurting anybody, without feeling remorse, without appearing ungrateful…’ I fell silent and my short ramble was just the tip of an iceberg, since the main reason of my worry lay entirely elsewhere…
After a short while the therapist said,
‘I’m not asking what you’re going to do on Christmas. I’m asking what you would like to do on Christmas?’
Just imagine how stunned I was… How many more questions arose after on one hand another simple statement, while so difficult on the other. ‘I could… I could spend it the way I wanted to? It never crossed my mind. I couldn’t even imagine what it would look like… How come? But it needs to… But I should… But I can’t just… But I must… But…’

Joanna Winconek

9 myśli w temacie “IDĄ ŚWIĘTA… / CHRISTMAS IS COMING… [PL/ENG]

    1. This comment also ended up in spam 🤦‍♀️ I will be more careful now 🥰 I am grateful for your every comment 😍💞❤️ thank you very much 🙏❤️😊🎄 😇

      Polubienie

  1. If you can, please, read and if you can comment about my post of 24 December as it is pertinent to Poland,
    and I don’t think you know about this extraordinary man.

    Thank you.

    Joanna

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij
%d blogerów lubi to: